drukuj

"Futermama" to ja. Choroba to był grom z jasnego nieba

Danuta Zarzeczna-Kur

Danuta Zarzeczna-Kur często fotografuje rodzinny Włocławek. Zdjęcia zamieszcza na swoim blogu

Danuta Zarzeczna-Kur dziesięć lat temu zapadła na nieuleczalną chorobę - raka. - No i co? Żyję! Jestem szczęśliwa, jak nigdy przedtem - mówi włocławianka.

Z zawodu jest księgową. - To trudne i odpowiedzialne zajęcie, ale daje satysfakcję - przyznaje. Choć w pracy spędza większość czasu, znajduje go też na realizację swoich zainteresowań. - Podróżuję, fotografuję, surfuję w internecie, meiluję, bloguję a aparat, telefon oraz internet to moi nieodłączni towarzysze - mówi o swoich pasjach. Czy jej życie życie ułożyłoby się inaczej, gdyby nie choroba? Tego nie wiemy. Ale pani Danuta mówi wprost: - To było jak grom z jasnego nieba. Rak złośliwy. Czy z tego wyjdę?

Wróć do fotografowania
- Gdy na to wszystko zawaliło się moje życie osobiste, sądziłam, że to już naprawdę koniec. Tymczasem pojawił się w moim życiu przyjaciel. Wsparł mnie w najtrudniejszych momentach - wspomina. - I pojawiło się jakieś światełko w tunelu. To on podpowiedział mi, żeby wróciła do dawnych zainteresowań - przede wszystkim fotografowania. Jeden z moich braci był zawodowym fotografikiem. Podpatrywałam go jako dziecko.
Pani Danuta wspomina, że zaczynała nieśmiało, mając zwykły aparat. Nie do końca wierzyła w swoje możliwości. Ale udało się. Z trójki jej dzieci pasją zaraziła się też córka Patrycja, studiująca fotografikę.

Apetyt na życie
Od dnia, kiedy usłyszała, że jest ciężko chora, minęło wiele czasu. - Gdy zaczęłam zdrowieć, pojawił się wielki apetyt na życie. To dlatego w ostatnim dziesięcioleciu znowu chodziłam po górach, jak za młodych lat, przepłynęliśmy kajakami, wraz z moim partnerem Grzegorzem kawałek Brdy i jej dopływ. A najbardziej lubię jeździć samochodem, więc mam na koncie mnóstwo wypraw. Była Kotlina Kłodzka, Pieniny, Beskidy i Mazury. Była też wyprawa na Ukrainę - śladami przodków i śladami naszych wieszczy. To niezapomniane wyprawy!

Pani Danuta przyznaje, że ciągnie ją ku sportom - w jej przypadku - ekstremalnym. Bo choć wciąż powinna na siebie uważać, latała już ultralekkim samolotem i balonem. Marzy o żeglowaniu. Chciałaby podróżować rowerem przez Danię, przepłynąć barką z Bydgoszczy do Amsterdamu, wybrać się autem na Krym, by śledzić losy przodków. Mogłaby wówczas uzupełnić drzewo genealogiczne rodziny, które stworzyła. - Jeśli się bardzo chce, można zrealizować każde marzenia - uważa pani Danuta. - Wierzę, że kiedyś uda mi się wyprawić z rodziną samolotem do Hiszpanii. Czekają też na mnie Litwa, Łotwa i Estonia...

"Futermama" to ja
Jej wielką przygodą jest internet. Jako "Futermama" pisze bloga. Zamieszcza tam swoje zdjęcia. Wiele z nich to nocne ujęcia. Dlaczego nocne? Bo w ciągu dnia nie starcza na fotografowanie czasu...

Zdjęcia

  • Danuta Zarzeczna-Kur

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać