drukuj

Rozmowa z Andrzejem Burmistrzakiem, włocławskim skoczkiem spadochronowym, który uczestniczył w Euro Big Way Camp 2011

Andrzej Burmistrzak

Rozmowa z Andrzejem Burmistrzakiem, włocławskim skoczkiem spadochronowym, który uczestniczył w Euro Big Way Camp 2011.

- Jak to się stało, że zakwalifikował się pan do jednej z formacji?
- Żeby uczestniczyć w Big Way'u trzeba zaczynać od mniejszych formacji. Instruktorzy po Big Way,u, po wykonaniu określonej ilości skoków, oceniają umiejętności skoczka i kwalifikują go do większej formacji. Albo i nie.

- Jak się rozpoczęła pana powietrzna przygoda?
- Zacząłem skakać w 1986. Przypadkiem zapisałem się do sekcji Aeroklubu Włocławskiego, wtedy jeszcze przy ul. Żabiej. Po pierwszych skokach było kilka lat przerwy, ale im dłuższy był to okres bez skakania, tym bardziej mnie to pociągało. Brakowało adrenaliny. Trzynaście lat temu wróciłem do tego sportu i tak to trwa do dziś. Sezon dla nas trwa od połowy kwietnia do października. Praktycznie w każdy weekend jestem na lotnisku. Obecnie mam na koncie tysiąc czterysta skoków.

- Który z nich najbardziej się pamięta?
- Mimo wszystko ten pierwszy, to się zapisuje w głowie. Wszystkie skoki są podobne, ale każdy z nich jest inny. Bardziej utrwalają się te skoki, gdzie jest jakieś niebezpieczeństwo. Wtedy trzeba bardzo szybko ocenić sytuację i podjąć trafne czynności . Ja akurat miałem siedem sytuacji awaryjnych gdzie musiałem otwierać spadochron zapasowy, ale to nie jest regułą .Znam skoczków, którzy mają po parę tysięcy skoków i nie musieli tego robić. Ryzyko w sportach ekstremalnych jest zawsze i trzeba się z tym liczyć.

- W latach osiemdziesiątych korzystano z innego sprzętu?
- Zaczynałem skakać na spadochronie okrągłym, który nie miał sterowności lub ta sterowność była znikoma. Lądowało się tam, gdzie poniósł sprzęt. Opadanie było szybsze i nie było możliwe wyhamowanie przed ziemią. Teraz skoczek ląduje tam, gdzie chce i może zmniejszyć prędkość opadania przy samej ziemi. Wylądować można bardzo delikatnie. To jest zupełnie inna konstrukcja sprzętu.

- Ile trzeba wydać, by pozwolić sobie na skakanie ze spadochronem?
- To jest dość drogi sport. Podstawowy kurs AFF z instruktorami obejmuje osiem, dwanaście skoków i kosztuje około pięciu tysięcy złotych. A potem już można skakać samodzielnie. Każdy skok to już wydatek około osiemdziesięciu złotych.

- Co jest pańskim marzeniem?
- Chcę się rozwijać, dużo skakać, podnosić swoje kwalifikacje. Doskonalić umiejętności: w formacjach w powietrzu, free fly, czyli swobodny lot z głową w dół oraz słupowanie, czyli możliwie jak najdłuższy ślizg przy lądowaniu. W tej ostatniej dyscyplinie we wrześniu odbędą się zawody, na które serdecznie zapraszam mieszkańców Włocławka.

WSZYSTKO O EURO BIG WAY CAMP 2011

Zdjęcia

  • Andrzej Burmistrzak

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać